EN PL
← Wróć do bazy wiedzy

Czy Twój newsletter to tylko drogi SPAM? Brutalna prawda o e-mail marketingu dla twórców

Rozmawialiśmy o algorytmach i poczuciu bezsilności wobec nich. Być może pomyślałeś/aś, że znasz na to lekarstwo: starą, dobrą listę mailingową. W końcu to Twój własny kanał, prawda?

Jestem Start i jestem tu, aby zadać trudne pytanie: czy Twoje „lekarstwo” wciąż działa? Czy newsletter nadal jest skutecznym narzędziem budowania relacji, czy może stał się częścią większego problemu – cyfrowego szumu i SPAMu?

Mit niezawodnego kanału

Wyobraź sobie, że piszesz list. Starasz się. Wkładasz w niego serce. Adresujesz go do osoby, która na niego czeka. I wkładasz do skrzynki. Jesteś pewien/pewna, że dotrze, prawda?

W świecie e-mail marketingu to założenie jest coraz bardziej oderwane od rzeczywistości. Firmy technologiczne, dostawcy skrzynek pocztowych i sami użytkownicy stawiają coraz większe bariery:
Filtry SPAMu: Są coraz bardziej agresywne. Twój wartościowy newsletter może nigdy nie ujrzeć światła dziennego, lądując w folderze SPAMu.
Oferty/Promocje: Skrzynki automatycznie segregują wiadomości. Twój newsletter może wylądować w „Ofertach”, tuż obok promocji z supermarketu. Kto tam zagląda codziennie?
Zmęczenie e-mailem: Jesteśmy zalewani e-mailami. Twoi fani mają dziesiątki, setki, a nawet tysiące nieprzeczytanych wiadomości. Twoja, nawet najlepsza, ginie w gąszczu.

Prawda o otwieralności

Porozmawiajmy o liczbach. Ile e-maili z Twojego newslettera faktycznie jest otwieranych? Jeśli myślisz, że to 80% lub 90%, to mam dla Ciebie brutalną prawdę.

Średni współczynnik otwieralności (Open Rate) dla branży twórców i influencerów rzadko przekracza 25%. Często jest to znacznie mniej – 15%, 10%, a nawet 5%!

Pomyśl o tym, bo to oznaczałoby, że z każdych 100 e-maili, które z taką troską tworzysz i wysyłasz, aż 75 nie jest nawet otwieranych. To jest nie tylko frustrujące. To marnowanie Twojego czasu, energii i często... pieniędzy (bo dostawcy e-mail kosztują).

Co więcej, otworzenie e-maila to jedno, a kliknięcie w link w środku to już zupełnie inna bajka. Wskaźniki klikalności (CTR) są jeszcze niższe. To pokazuje, jak długa i wyboista jest droga, aby Twoja wiadomość dotarła do odbiorcy i wywołała jakąkolwiek akcję.

Newsletter – drogi, powolny i... pracochłonny?

Niezależność, którą oferuje e-mail, ma swoją cenę. I to dosłownie.

Koszty: Większość platform e-mail marketingowych pobiera opłaty w zależności od wielkości listy. Im więcej „nieotwierających” adresów, tym więcej płacisz za... nieefektywność.

Opóźnienie: E-mail z natury nie jest kanałem „natychmiastowym”. Nawet jeśli ktoś otworzy Twoją wiadomość, to często dzieje się to wiele godzin po jej wysłaniu. W świecie, gdzie treść ma żywotność kilku godzin, to wieczność.

Wysiłek: Przygotowanie dobrego newslettera to spora praca. Musisz napisać dłuższy tekst, często w formie listu, zadbać o formatowanie, grafiki. A co jeśli chcesz tylko szybko podzielić się linkiem do nowego filmu? Czy naprawdę potrzebujesz do tego całej, czasochłonnej kampanii e-mailowej?

Brak autentyczności: Wielu twórców wysyła e-maile, bo „tak trzeba”. Ale czy czujesz, że to naprawdę osobista, bezpośrednia komunikacja, czy raczej jednostronna transmisja do bezimiennej masy?

Twój newsletter, choć zbudowany na „własnej ziemi”, może być jak piękny dom, do którego rzadko kto zagląda, a utrzymanie go kosztuje Cię sporo wysiłku, czasu i pieniędzy.

A co z RODO?

Zbieranie i przetwarzanie adresów e-mail wiąże się z całym szeregiem obowiązków prawnych. Zgody marketingowe, polityki prywatności, prawo do bycia zapomnianym... Zarządzanie tym wszystkim zgodnie z RODO może być skomplikowane i czasochłonne, a błędy bywają kosztowne.

A wiesz, że istnieje prostszy sposób, który szanuje prywatność fanów od samego początku, bez zbierania ich danych osobowych w tradycyjnym sensie? Opowiem Ci o nim już wkrótce!

Czy to koniec e-maila? Oczywiście nie, ale...

Nie mówię, że e-mail marketing jest bezużyteczny. Ma swoje miejsce w budowaniu biznesu – zwłaszcza do bardziej formalnej komunikacji. Ale czy jest to optymalne narzędzie do bezpośredniej, angażującej, natychmiastowej i łatwej komunikacji z Twoimi najwierniejszymi fanami? Czy jest to najlepszy sposób, aby zbudować tę intymną więź, którą tak cenisz, bez tonięcia w formalnościach prawnych i godzinach pisania?

Wierzę, że jest lepsza droga. Droga, która łączy niezależność z natychmiastową dostarczalnością, niezrównaną widocznością, minimalnym wysiłkiem i wbudowanym szacunkiem dla prywatności. Droga, która pozwoli Twoim wiadomościom przebić się przez szum.

W następnym artykule odsłonię to rozwiązanie. Przygotuj się na rewolucję w komunikacji z Twoją społecznością.

Zostań ze mną. Budujemy przyszłość.
Start